Zaskoczyła mnie naiwność człowieka
tak dalece,że zapomniałam zapytać co w niej jest takiego
iż wytrąca złudzenia bez mrugnięcia okiem
tak dalece,że zamknęłam oczy
by nie widzieć upokorzenia
kiedyś dałam dwa złote niewidomemu
a on popatrzył na mnie jakby wiedział
że się nie zmienię i nie zrozumiem
naiwność opłaca się tylko miłości
a ja jestem biedna.
PROROK
POEZJA "Bo więcej waży jedna dobra strofa Niż ciężar wielu pracowitych stronic"
wtorek, 1 grudnia 2009
poniedziałek, 30 listopada 2009
Z początku już końcem żyć
Jeszcze wrócę na chwilę do zakończenia
w zasadzie to jest istota początku
na końcu wszystko się zmienia
to koniec decyduje o dalszych losach
to o nim będziesz pamiętał do końca
nie o tym bezsensownym początku
w którym się wszystko rozkręca
w którym nic nie wiadomo
a zrodził się tylko z litości
albo wygody ewentulanie nudy
koniec końców tak musi być
by z początku już końcem żyć.
w zasadzie to jest istota początku
na końcu wszystko się zmienia
to koniec decyduje o dalszych losach
to o nim będziesz pamiętał do końca
nie o tym bezsensownym początku
w którym się wszystko rozkręca
w którym nic nie wiadomo
a zrodził się tylko z litości
albo wygody ewentulanie nudy
koniec końców tak musi być
by z początku już końcem żyć.
Nowy ład
Po co to udawać
obowiązek chodzenia do kościoła wygasł po przemianach
wcześniej i owszem walka z wrogiem nakazywała wierzyć w Boga
a człowiek był ledwie progiem podnóżkiem a raczej masą podnóżków
prężnie działającą na rzecz odbudowy
a teraz do rzeczy wszystko postępuje
człowiek jako istota sama dla siebie jest nieznajoma
ludzkość ma cel i dąży do niego
zapłata przychodzi na każdego
a wolność przecież jest
tylko ktoś postawił szlaban na niej i myto pobiera
treść rozpływa się w zachwytach nad obrazem
a ten pokaże nam plątaninę myśli
a z niej słowa pomkną jak melodia
muzyka dla moich uszu
ten nowy ład.
obowiązek chodzenia do kościoła wygasł po przemianach
wcześniej i owszem walka z wrogiem nakazywała wierzyć w Boga
a człowiek był ledwie progiem podnóżkiem a raczej masą podnóżków
prężnie działającą na rzecz odbudowy
a teraz do rzeczy wszystko postępuje
człowiek jako istota sama dla siebie jest nieznajoma
ludzkość ma cel i dąży do niego
zapłata przychodzi na każdego
a wolność przecież jest
tylko ktoś postawił szlaban na niej i myto pobiera
treść rozpływa się w zachwytach nad obrazem
a ten pokaże nam plątaninę myśli
a z niej słowa pomkną jak melodia
muzyka dla moich uszu
ten nowy ład.
niedziela, 29 listopada 2009
Ciekawe życie
Zostawmy już te ziemskie sprawy
skończmy z tymi zabawami
mdłymi tematami miłości radości i piękna
dajmy sobie spokój z małżeństwami
narodzinami świętami prezentami
nuda nuda przeklęta
idźmy w inny temat
pogadajmy o prawdziwym życiu
co nas czeka w nim i z kim
jak się Pan Bóg zgodzi co będziemy robić
czy urodziny będą od święta
i jak się ciekawie życie wiedzie
gdy nikt o życiu nie pamięta.
skończmy z tymi zabawami
mdłymi tematami miłości radości i piękna
dajmy sobie spokój z małżeństwami
narodzinami świętami prezentami
nuda nuda przeklęta
idźmy w inny temat
pogadajmy o prawdziwym życiu
co nas czeka w nim i z kim
jak się Pan Bóg zgodzi co będziemy robić
czy urodziny będą od święta
i jak się ciekawie życie wiedzie
gdy nikt o życiu nie pamięta.
sobota, 28 listopada 2009
Tam jest nasze miejsce
Kalendarz wskazuje piątek
zegar dziewiątą wybija
moja nadzieja drży o tej porze
czy przyjdzie ta chwila
czas już mróży oczy
księżyc się wygina
za zasłoną mroku znika miast rycina
cisza kroczki drobi
w zaułkach oddech wstrzymuje
strach uszy zatyka
chodźmy proszę
panika się zatrzyma
zagłuszy czyjeć słowa
ktoś ją tak wystraszy
że się w końu schowa
idźmy dalej
tam na rogu ulic ktoś ciało rozdaje
na placu zbawienia nóż wkracza do akcji
przeznaczeniem jego jest nie przyznać racji
tropiąc ślady nocy
w parkowej alejce
odkryjemy żądze mordercze
tylko na cmentarzach leżą grzecznie
ci co żyć chcieliby wiecznie
pójdźmy tam gdzie nocą
marzenia leżą na dnie
tam jest nasze miejsce
gdzie śmierć na nas spadnie.
zegar dziewiątą wybija
moja nadzieja drży o tej porze
czy przyjdzie ta chwila
czas już mróży oczy
księżyc się wygina
za zasłoną mroku znika miast rycina
cisza kroczki drobi
w zaułkach oddech wstrzymuje
strach uszy zatyka
chodźmy proszę
panika się zatrzyma
zagłuszy czyjeć słowa
ktoś ją tak wystraszy
że się w końu schowa
idźmy dalej
tam na rogu ulic ktoś ciało rozdaje
na placu zbawienia nóż wkracza do akcji
przeznaczeniem jego jest nie przyznać racji
tropiąc ślady nocy
w parkowej alejce
odkryjemy żądze mordercze
tylko na cmentarzach leżą grzecznie
ci co żyć chcieliby wiecznie
pójdźmy tam gdzie nocą
marzenia leżą na dnie
tam jest nasze miejsce
gdzie śmierć na nas spadnie.
Jeszcze
Jeszcze ci chciałam powiedzieć,że na ziemi leży śnieg
i kamień węgielny
a na piasku kruche muszle morze topi brzeg
jeszcze za mało rozumiem jak i gdzie
i kochać tak nie umiem byś mógł zostawić mnie
jeszcze bym chciała wytłumaczyć jaka ja jestem
i co ma sens, nauczyć ciebie znaczeń słowa śmierć
jeszcze ja miałam życia nauczyć się
i poznać prawdę, by móc to życie przejść
a teraz tylko pragnę by wiedzieć co to jest
że nie chce mi się jeść uśmiechać patrzeć
wiesz?
i kamień węgielny
a na piasku kruche muszle morze topi brzeg
jeszcze za mało rozumiem jak i gdzie
i kochać tak nie umiem byś mógł zostawić mnie
jeszcze bym chciała wytłumaczyć jaka ja jestem
i co ma sens, nauczyć ciebie znaczeń słowa śmierć
jeszcze ja miałam życia nauczyć się
i poznać prawdę, by móc to życie przejść
a teraz tylko pragnę by wiedzieć co to jest
że nie chce mi się jeść uśmiechać patrzeć
wiesz?
Beze mnie :)
Beze mnie ci się nie uda skarbie
Beze mnie będziesz prządł marnie
Beze mnie nigdzie i z nikim
Beze mnie pętelki,guziki
Beze mnie nie wiadomo co
Beze mnie widział to kto
Beze mnie jak to na złość
Beze mnie dadzą ci w kość
Beze mnie nudy wieszcze
Beze mnie gorzej jeszcze
Zapytaj mnie Hamlecie
być czy nie być co lepsze?
Beze mnie będziesz prządł marnie
Beze mnie nigdzie i z nikim
Beze mnie pętelki,guziki
Beze mnie nie wiadomo co
Beze mnie widział to kto
Beze mnie jak to na złość
Beze mnie dadzą ci w kość
Beze mnie nudy wieszcze
Beze mnie gorzej jeszcze
Zapytaj mnie Hamlecie
być czy nie być co lepsze?
Byśmy byli
Tak ja myślę,że jesteśmy górą
której szczyty niezdobyte stoją twardo
ciemną chmurą, której nie chce się być czarną
dzwonem, w którym pusta dusza brzęczy
kokonem pajęczym
tak wydaje się jakbyśmy byli
głupią bajką na dobranoc
bez morału?
może całą
niczego sobie
lecz za mało by wyrosło jedno ciało.
której szczyty niezdobyte stoją twardo
ciemną chmurą, której nie chce się być czarną
dzwonem, w którym pusta dusza brzęczy
kokonem pajęczym
tak wydaje się jakbyśmy byli
głupią bajką na dobranoc
bez morału?
może całą
niczego sobie
lecz za mało by wyrosło jedno ciało.
Bestie
Zagotowało się we mnie
na myśl co będzie
jak będzie nie tak
zawrzało moje ciało
zadgrały struny
coś w środku zachrobotało
oj,to może szczury
drżę cała bo mi się wierzyć nie chce
że się przekradły bestie i mnie zjadają
więc bezszelestnie prześlizgnę się
na drugi brzeg
by wiedzieć więcej
jak i gdzie
i kto ja jestem,że mnie coś od środka żre.
na myśl co będzie
jak będzie nie tak
zawrzało moje ciało
zadgrały struny
coś w środku zachrobotało
oj,to może szczury
drżę cała bo mi się wierzyć nie chce
że się przekradły bestie i mnie zjadają
więc bezszelestnie prześlizgnę się
na drugi brzeg
by wiedzieć więcej
jak i gdzie
i kto ja jestem,że mnie coś od środka żre.
piątek, 27 listopada 2009
Kamienny krąg
Na kamiennym posągu usiadłem
obok marmurowej damy
oplotłem ją ramionami
niby,że się kochamy
posągowa pani nie drgnęła
jakby mnie nie widziała
mowę moją ucięła mówiąc
-idź do czarta
na kamieniu zostawiłem bratek
może wrócę by zobaczyć panią
może zajrzę od niechcenia czasem
i przysiądę na kamiennym płaszczu
może kamień uda mi się wzruszyć
gdy opowiem mu o swym konaniu
zwiędły bratek włożę w butonierkę
przecież nie chce pani go i mnie też nie chce
na kamieniu konać będę za nią
posągową piękną młodą panią
a gdy serce jej napełnię czerwienią
w marmur się zamienię
i jej powiem
-precz stąd
zamykając kamienny krąg.
obok marmurowej damy
oplotłem ją ramionami
niby,że się kochamy
posągowa pani nie drgnęła
jakby mnie nie widziała
mowę moją ucięła mówiąc
-idź do czarta
na kamieniu zostawiłem bratek
może wrócę by zobaczyć panią
może zajrzę od niechcenia czasem
i przysiądę na kamiennym płaszczu
może kamień uda mi się wzruszyć
gdy opowiem mu o swym konaniu
zwiędły bratek włożę w butonierkę
przecież nie chce pani go i mnie też nie chce
na kamieniu konać będę za nią
posągową piękną młodą panią
a gdy serce jej napełnię czerwienią
w marmur się zamienię
i jej powiem
-precz stąd
zamykając kamienny krąg.
Mieliśmy...
Mieliśmy się w sobie zakochać
znalazłam słowa na kuchennym blacie
odpukać zima idzie
Mieliśmy się w sobie zakochać
na posterunku stały dwa słowa
już oręż była gotowa
Mieliśmy się w sobie zakochać
Kochanie te słowa zostały w szufladzie
na ścianie naciek
sprawa rozwodowa w toku
Mieliśmy się zakochać w sobie
zakochać sobą mieliśmy się na nowo
Mieliśmy...czasem pomyśl
ile frazy trzeba
by realność słowa była jak to kocham.
znalazłam słowa na kuchennym blacie
odpukać zima idzie
Mieliśmy się w sobie zakochać
na posterunku stały dwa słowa
już oręż była gotowa
Mieliśmy się w sobie zakochać
Kochanie te słowa zostały w szufladzie
na ścianie naciek
sprawa rozwodowa w toku
Mieliśmy się zakochać w sobie
zakochać sobą mieliśmy się na nowo
Mieliśmy...czasem pomyśl
ile frazy trzeba
by realność słowa była jak to kocham.
czwartek, 26 listopada 2009
Śmieszna rzecz
Śmieszna rzecz
tak iść precz
ziemi piędź w garści nieść
żal i grzech ciągnąć też
nie oglądać się na miłość
nie pamiętać jak to było
tylko w przyszłość biec.
Śmieszna rzecz
tak zapomnieć słowa
nie rozdrabniać się nie chować
nie zaklinać ciemnych nocy
dniowi nadać rytm masmoudi
być jak dym.
Śmieszna rzecz
tak ulecieć z wiatrem
z czartem grać w otwartą kartę
przebić czarne a na koniec
wstać z umarłych.
Śmieszna rzecz
tak żyć.
tak iść precz
ziemi piędź w garści nieść
żal i grzech ciągnąć też
nie oglądać się na miłość
nie pamiętać jak to było
tylko w przyszłość biec.
Śmieszna rzecz
tak zapomnieć słowa
nie rozdrabniać się nie chować
nie zaklinać ciemnych nocy
dniowi nadać rytm masmoudi
być jak dym.
Śmieszna rzecz
tak ulecieć z wiatrem
z czartem grać w otwartą kartę
przebić czarne a na koniec
wstać z umarłych.
Śmieszna rzecz
tak żyć.
Taką mam pasję
W końcu puściłeś parę
trwało to trochę
wymagało rozsądku
ustawicznego czuwania
potakiwania od rana do wieczora
zabawiania, rozśmieszania,przedrzeźniania
trochę mądrych słów,ciut niedopowiedzeń
głupiego podejścia do sprawy
bycia w porządku
czasami wymagało też reakcji
zwłaszcza gdy do akcji wkraczał twój rozum
albo nieposkromiona żądza zwycięstwa
mówiłam stop tak dalej być nie może
albo idź proszę tylko wiedz dokąd zmierzasz
czasem milczałam gdy chciałam cię więcej
mogłam się wówczas śmiać z prowokacyjnych zamieszek
albo udawać,że nie słucham
a rozmowa z ciszą głuchą nabierała tempa
przyznaję jestem zawzięta na prawdę
wybacz taką mam pasję.
trwało to trochę
wymagało rozsądku
ustawicznego czuwania
potakiwania od rana do wieczora
zabawiania, rozśmieszania,przedrzeźniania
trochę mądrych słów,ciut niedopowiedzeń
głupiego podejścia do sprawy
bycia w porządku
czasami wymagało też reakcji
zwłaszcza gdy do akcji wkraczał twój rozum
albo nieposkromiona żądza zwycięstwa
mówiłam stop tak dalej być nie może
albo idź proszę tylko wiedz dokąd zmierzasz
czasem milczałam gdy chciałam cię więcej
mogłam się wówczas śmiać z prowokacyjnych zamieszek
albo udawać,że nie słucham
a rozmowa z ciszą głuchą nabierała tempa
przyznaję jestem zawzięta na prawdę
wybacz taką mam pasję.
środa, 25 listopada 2009
List do mojej miłości
Moja miłości stoję na rozdrożu
po prawej mam znak na Bochoniki po lewej Kruszyniany
koniec świata
Moja miłości przy drodze widziałem barany
Moja miłości zimą tu zasypie wszystko
nie przedrę się na Białystok
Moja miłości sąsiad sprzedał mi konia
Moja miłości hektar zboża podrożał
Moja miłości założyli nam elektryczność
a w szkole rury zamarzły
co za czasy żeby tak dewastować lasy
Moja miłości ty tam nie siedź do północy
tu wstaję przed świtaniem
Moja miłości czas biegnie
a ja jestem skonany.
po prawej mam znak na Bochoniki po lewej Kruszyniany
koniec świata
Moja miłości przy drodze widziałem barany
Moja miłości zimą tu zasypie wszystko
nie przedrę się na Białystok
Moja miłości sąsiad sprzedał mi konia
Moja miłości hektar zboża podrożał
Moja miłości założyli nam elektryczność
a w szkole rury zamarzły
co za czasy żeby tak dewastować lasy
Moja miłości ty tam nie siedź do północy
tu wstaję przed świtaniem
Moja miłości czas biegnie
a ja jestem skonany.
Połowa kobiet
Rozumiem,że zastępuję ci połowę kobiet na tym globie
odrzućmy te kalekie,chrome,ślepe,bezrozumne
reszta jest twoja możesz nią dowolnie manipulować
możesz wyżywać się jak chcesz kiedy chcesz i czym chcesz
bij,krzycz,szarp,skacz,gnieć,wyrywaj,ciągaj
aż ci ulży aż dołożysz im wszystkim
za to wszystko co ci zrobiły
za to czego ci nie zrobiły
za to kim były i kim się przy tobie stać nie mogły
za to jedno słowo, które powiedziały za dużo
i za te myśli, które skrzętnie przed tobą ukrywały
za czułość, którą ci odebrały i miłość, którą zostawiły
potem podsumujemy wszystko
ocenimy jak mi poszło
spełniłam swoje zadanie?
byłam nimi?
odegrałeś się na niej?
odrzućmy te kalekie,chrome,ślepe,bezrozumne
reszta jest twoja możesz nią dowolnie manipulować
możesz wyżywać się jak chcesz kiedy chcesz i czym chcesz
bij,krzycz,szarp,skacz,gnieć,wyrywaj,ciągaj
aż ci ulży aż dołożysz im wszystkim
za to wszystko co ci zrobiły
za to czego ci nie zrobiły
za to kim były i kim się przy tobie stać nie mogły
za to jedno słowo, które powiedziały za dużo
i za te myśli, które skrzętnie przed tobą ukrywały
za czułość, którą ci odebrały i miłość, którą zostawiły
potem podsumujemy wszystko
ocenimy jak mi poszło
spełniłam swoje zadanie?
byłam nimi?
odegrałeś się na niej?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
O mnie
Archiwum bloga
-
▼
2009
(616)
-
►
listopad
(59)
- Z początku już końcem żyć
- Nowy ład
- Ciekawe życie
- Tam jest nasze miejsce
- Jeszcze
- Beze mnie :)
- Byśmy byli
- Bestie
- Kamienny krąg
- Mieliśmy...
- Śmieszna rzecz
- Taką mam pasję
- List do mojej miłości
- Połowa kobiet
- Zróbmy na złość wszystkiemu
- Opanuj się
- Proszę dbać
- Tego nie ma
- Mądrość
- Zabrakło mi morału
- Mało i mało
- Niepotrzebny nikomu
- Wiara w miłość
- Malentas:)
- Nocą
- Rezygnacja
- Samotność
- Śmiech
- Myślę o tobie człowieku normalnie
- Łza
- No to kłam
- Rozterki
- Możliwość
- Do Profesora Bartoszewskiego!
- Nie myśl o mnie źle
- Niemoc
- Starość
- Zjadłam czas
- Pokłócić się z Miłoszem
- Gdy spadł śnieg tego lata
- Zagubiony
- Wszystko jedno
- To jak miało być?
- Katyń
- Mamo
- Epitafium dla drogi
- Balladyna
- Ławka
- Męski punkt widzenia
- ► październik (48)
-
►
listopad
(59)